Studenci na końcu świata

23 październik 2009

Młodość to czas, kiedy nawet najbardziej szalone pomysły udaje się zrealizować. Z takiego założenia wyszła para krakowskich studentów Anna Uryga-Pacuszka i Mateusz Ingarden, którzy postanowili udać się w 10-miesięczną podróż po Australii, Nowej Zelandii i Ameryce Południowej. Hi-Tec jest sponsorem wyprawy młodych podróżników. Wylot już w sobotę 24 października.

Obydwoje studiują na piątym roku. Ona psychologię, on turystykę oraz socjologię. Są zapalonymi miłośnikami podróżowania oraz sportu (Mateusz jest nawet reprezentantem Polski w rugby). To właśnie wspólne pasje doprowadziły ich do decyzji: udać się w podróż (prawie) dookoła świata. I chociaż na początku ich plan był odbierany przez znajomych z pewnym niedowierzaniem, dziś z niecierpliwością odmierzają oni wspólnie z naszymi bohaterami dni do rozpoczęcia podróży.


Studenci wyznaczyli sobie pięć głównych celów, które chcą zrealizować podczas tej wyprawy: napisać dwie odrębne prace magisterskie o tematyce społecznej i sportowej, zebrać materiał fotograficzny, napisać książkę podróżniczą oraz książkę dla dzieci, a także prowadzić regularny dziennik podróżny w Internecie. Nie da się ukryć, że są to zamierzenia ambitne. Znając jednak zapał i konsekwencję Ani i Mateusza, możemy być pewni, że wrócą za dziesięć miesięcy z planem wypełnionym w stu procentach.

Na kilka dni przed wylotem udało nam się namówić Anię i Mateusza na chwilę rozmowy o przygotowaniach do podróży, marzeniach i ich wspólnych pasjach.

 

Skąd pomysł na tę niecodzienną wyprawę?

Anna Uryga-Pacuszka, Mateusz Ingarden: Chyba każdy kiedykolwiek w życiu myślał o dalekich podróżach na "koniec świata". To jest jedno z najczęstszych dziecięcych czy też młodzieńczych marzeń. Pomysł na to, aby fantazje przeszły w czyny, zrodził się w naszych głowach jakieś dwa lata temu, kiedy nasi znajomi wrócili z podobnej wyprawy.  Odwiedzili wówczas Nową Zelandię i część Ameryki Południowej. To właśnie wtedy pomyśleliśmy: "hmmm... czemu by nie zrobić czegoś podobnego?". Początkowo były to jedynie luźne plany w stylu "gdzie by tu pojechać", potem poczytaliśmy trochę przewodników i z każdą kolejną stroną chcieliśmy jechać coraz bardziej. I wtedy decyzja była już stuprocentowa (śmiech…). Można by spytać: dlaczego właśnie Australia, Nowa Zelandia i Ameryka Południowa? Chcielibyśmy oczywiście obejrzeć i przejechać cały świat, ale brak nam na razie na to czasu i pieniędzy (w końcu nadal jesteśmy studentami), dlatego wybraliśmy kraje, które są najbardziej odległe i najmniej znane Europejczykom.


Chcecie odwiedzić Australię, Nową Zelandię, Amerykę Południową. Jak myślicie, co może być dla Was największym zaskoczeniem podczas tej wyprawy? Czy macie przed nią jakieś obawy?

Anna Uryga-Pacuszka, Mateusz Ingarden: Ciężko przewidywać, co może być dla nas zaskoczeniem - to wyjdzie dopiero w trakcie naszej podróży. Mamy swoje obawy, ale i nadzieję, że się nie spełnią. Czego się konkretnie boimy? Chyba strony technicznej wyjazdu - żeby nasze bagaże w całości doleciały razem z nami, aby się nie zgubiły "po drodze". Coś w tym stylu. Cała reszta to przygoda. Gdyby człowiek bał się na zapas, to pewnie by nigdy nosa z domu nie wyciągnął


Na Waszej stronie opisujecie i umieszczacie zdjęcia z rozmaitych podróży. Jaka dotychczas wyprawa była dla Was największym przeżyciem?

Anna Uryga-Pacuszka, Mateusz Ingarden: Dotychczasowe wyjazdy nie były organizowane na tak długo i tak daleko, zatem trudno nam porównywać je z tym, co planujemy teraz. Ale mimo to najmilej chyba wspominamy wakacje spędzane na podróżowaniu ze znajomymi po różnych, malowniczych zakątkach Polski - bez pośpiechu, bez konkretnego celu, po prostu tak aby jechać i chłonąć wszystko, co nas otacza. 


Jak znajomi odbierają Wasz jakby nie było szalony pomysł? Czy wśród młodych ludzi takie wyprawy zdarzają się często?

Anna Uryga-Pacuszka, Mateusz Ingarden: Większość naszych przyjaciół i znajomych chce, żebyśmy zabrali ich do naszego  bagażu jako maskotki (śmiech…). A tak poważnie, to jest tak, jak wspominaliśmy przy okazji pierwszego pytania - wielu ludzi o tym marzy, ale mało decyduje się na realizację tych dziecięcych fantazji. Szczerze powiedziawszy, kiedy zakomunikowaliśmy im nasz pomysł - jakiś rok temu - niewielu wierzyło, że nam się uda. Byli przekonani, że jest to tylko czcze gadanie bez pokrycia. A tu proszę - pokazaliśmy im, że się mylili. Oczywiście wszyscy nas wspierali w tym, co robimy - temu nie możemy zaprzeczyć. Teraz i oni są równie podekscytowani jak my - już się nie mogą doczekać naszych relacji i zdjęć, które będziemy zamieszczać na stronie.


Wiemy Mateuszu, że jesteś prawnukiem wielkiego filozofa, myśliciela Romana Ingardena. Jak myślisz, co pradziadek powiedziałby Wam w dniu wyjazdu?

Anna Uryga-Pacuszka, Mateusz Ingarden: Niestety nie miałem przyjemności poznać pradziadka, dlatego ciężko mi powiedzieć, co mógłby nam przekazać. Ale z tego co wiem, sam też dużo podróżował, dlatego pewnie podzielałby naszą pasję. Tak jak każdy rodzic troszczy się o swoje (pra)dzieci, pewnie i on z troską powiedziałby coś w stylu: "Wracajcie cali, zdrowi z nowym bagażem życiowych doświadczeń". 


Na koniec pozostaje pytanie czysto techniczne. Czy wszystko już dopięte na ostatni guzik?

Anna Uryga-Pacuszka, Mateusz Ingarden:  Łatwo nie jest. Na początku wymyśliliśmy trasę, stworzyliśmy stronę internetową, znaleźliśmy patronów medialnych (onet.pl, odyssei.com, geozeta.pl) i zabraliśmy się do poszukiwań sponsorów. Wiele odmów trochę nam podcinało skrzydła, ale się nie poddawaliśmy. Udało się nam znaleźć szkołę nurkowania Diving Planet, która była zainteresowana naszym projektem i zdecydowała się zostać naszym sponsorem. No i na końcu naszych poszukiwań udało nam się nawiązać współpracę z firmą Hi-Tec. Obecnie jest ona partnerem naszej wyprawy  i zaopatruje nas w sprzęt turystyczny. W międzyczasie musieliśmy załatwić ubezpieczenia, międzynarodowe prawo jazdy, masę szczepień, wizy do Australii (na szczęście nigdzie indziej wizy nie są nam potrzebne) oraz zaopatrzyć się w potrzebny sprzęt techniczny (np. aparaty fotograficzne). Każdy kolejny krok, każdy zakup musiał być przemyślany tak, żebyśmy mieli ze sobą tylko najważniejsze rzeczy i nie nosili na plecach niepotrzebnych kilogramów. Teraz pozostało nam jedynie wszystko wpakować w plecaki i wyruszyć. 

Serdecznie dziękujemy za rozmowę. Życzymy Wam niezwykłych wrażeń podczas tej niezwykłej wyprawy. 


Relację z wyprawy Ani Urygi-Pacuszki i Mateusza Ingardena możecie śledzić na naszej stronie.

Więcej informacji znajdziecie na stronie domowej podróżników: podrozmarzen.net.