Pierwsza relacja z Nowej Zelandii

23 marzec 2010

Pierwsza relacja z Nowej Zelandii

Już miesiąc podróżujemy wynajętym samochodem po Nowej Zelandii. Musimy powiedzieć, że jest to kraj znacznie inny niż Australia. Po pierwsze jest dużo mniejszy, po drugie bardzo górzysty, a po trzecie dużo zimniejszy. Ale po kolei.

 

Ostatniego dnia stycznia przylecieliśmy do Auckland na północy Wyspy Północnej. Przywitała nas bardzo deszczowa pogoda, która towarzyszyła nam przez dwa dni zwiedzania miasta. Spaliśmy poprzez serwis couchsurfing.org u włoszki mieszkającej całe swój dorosłe życie w NZ. Obejrzeliśmy powulkaniczny stożek Mount Eden,lokalne muzeum sztuki, bardzo żywy i kolorowy port oraz uczestniczyliśmy w paradzie „Fiesta of Coloures”, zorganizowanej z okazji rocznicy założenia miasta. Nie są to wszystkie atrakcje miasta, ale wrócimy tutaj jeszcze dwukrotnie (w drodze do Northland oraz tuż przed wylotem do Rio de Janeiro), zatem planujemy pozwiedzać Auckland jeszcze trochę. 2 lutego pożyczyliśmy samochód na prawie 2 miesiące i ruszyliśmy na wschód. Po odwiedzeniu wielu uroczych zatoczek na półwyspie Coromandel, wybraliśmy się na nasz pierwszy nowozelandzki szlak pieszy z Fletcher Bay do Stony Bay i z powrotem. Ładna pogoda i przepiękne nadmorskie widoki towarzyszyły nam przez całe 20 km.

Następnie udaliśmy się do Hot Water Beach - plaży pod którą znajduje się nagrzana przez lawę skała . Wystarczy wykopać dziurkę w piasku a woda która się w niej znajduje ma temperaturę 64°C.  Na kolejną pieszą wycieczkę udaliśmy się w Broken Hills zwiedzając pozostałości po kopalniach złota z końca XIXw. Niedługo po tej wycieczce na naszej trasie znów pojawiły się kopalnie –najpierw działająca, odkrywkowa kopalnia złota i srebra w Waihi, a następnie zamknięte ręcznie wykopane korytarze, działającej na początku XX wieku kopalni w wąwozie Karangahake.


Kiwi – tak nazywają siebie Nowozelandczycy, z powodu występowania tylko w ich kraju endemicznego gatunku ptaka nielota. Są to również bardzo smaczne owocki. I my właśnie pojechaliśmy zobaczyć największą plantację owoców kiwi w Nowej Zelandii (a ptaki mamy nadzieję zobaczyć w przyszłości). Następnie skierowaliśmy się na najbardziej wschodni przylądek wysp Aoteroa (NZ), gdzie po pokonaniu 758 schodów mogliśmy oglądać wybrzeże z wysokości tutejszej latarni morskiej. W kolejne 2 dni pogoda nam nie dopisała i cały czas padało, dlatego Park Narodowy Te Urewera zobaczyliśmy tylko zza okien samochodu. Na szczęście po powrocie nad wybrzeże słońce znowu pojawiło się na nieboskłonie i mogliśmy, w czasie odpływu, pójść na kilkugodzinny spacer do największej kolonii Głuptaków w NZ (ponad 17 tys. okazów). W Palmerston North poszliśmy do muzeum rugby – narodowego sportu Nowej Zelandii i ulubionego sportu Mateusza. Przed przepłynięciem promem na wyspę południową, spędziliśmy dzień w stolicy – Wellington. Odwiedziliśmy „Weta Cave” (muzeum i warsztat firmy zajmującej się wszelkim kostiumami, makijażami, produkcją i projektowaniem postaci filmowych, wszelkiego rodzaju broni i innych gadżetów wykorzystywanych w rodzimych a także hollywoodzkich produkcjach m.in. we „Władcy Pierścieni”), Parlament, Museum of city and sea, Museum of Olympics oraz muzeum Te Papa. 
Na Wyspie Południowej pojechaliśmy wzdłuż wschodniego wybrzeża ku południu. W Blenheim trafiliśmy na miejski festiwal „Wine & Food”, a w Christchurch dosyć szybko zwiedziliśmy miasto, by następnie udać się na AMI Stadion, gdzie obejrzeliśmy mecz rugby ligi Super XIV pomiędzy lokalnymi Crusaders i Highlanders. Gra toczyła się na najwyższym światowym poziomie (Super XIV to jedna z najlepszych lig świata) i skończyła się wynikiem 32:17 dla gospodarzy. Po wieczornym widowisku udaliśmy się na półwysep Banks, który objechaliśmy przemierzając zatoczki i pagórki, a następnie dotarliśmy do jeziora Tekapo usytuowanego w „Południowych Alpach”. Spędziliśmy dzień jeżdżąc na rowerach wokół jeziora, aby później udać się na półdniowy spacer pod górę Mt. Cook i jęzor lodowca Tasmana. Po dotarciu z powrotem nad ocean podziwialiśmy Moeraki Boulders – okrągłe skały wyrastające niczym zółwie jajka z plaży. Kolejną większą miejscowością na naszej trasie było Dunedin – miasto ze szkockimi korzeniami, w którym odwiedziliśmy fabrykę czekolady Cadbury oraz najbardziej stromą ulicę świata. Na półwyspie Otago rzuciliśmy okiem na jedyny w Nowej Zelandii zamek, a Ania poszła na wycieczkę oglądać kolonię pingwinów żółtookich oraz fok futerkowych. Następnie jadąc widokową Southern Scenic Drive, obejrzeliśmy  Nugget Point (miejsce występowania fok i lwów morskich), wodospady Purakanui Falls i McLean Falls, oraz zatokę Curio, gdzie „rósł” skamieniały las, a z krzaczastego, stromego brzegu wyglądają pingwiny.


Następne dni spędziliśmy na odwiedzaniu różnych, malowniczych jeziorek PN Fiordland, a 23 lutego ruszyliśmy na 4-dniowy, 75 kilometrowy, pieszy szlak (Great Walk) po Fiordlandzie – Kepler Track. Podążaliśmy śladami „drużyny pierścienia”, zmagając się ze zmienną pogodą (od ciepłej, słonecznej po zimną deszczową), śpiąc w naszym namiociku, walcząc z myszką która w nocy wgryzła się nam do namiotu i podziwiając niesamowite widoki. Po 4 dniach zmęczeni wędrówką, popłynęliśmy na rejs po Milford Sound – jedynym dostępnym asfaltową drogą fiordzie Aoteroa. Następnie obejrzeliśmy Mirror Lakes (które pięknie odbijały w swoim zwierciadle pobliskie góry), przejechaliśmy przez Te Anau i dotarliśmy do Queenstown, gdzie obejrzeliśmy dwa tutejsze resorty narciarskie Remarkables oraz Coronet Peak (oczywiście zamknięte o tej porze roku – tutaj jest koniec lata) i udaliśmy się do Wanaka, gdzie weszliśmy w świat iluzji w Puzzling World. Stąd zabraliśmy ze sobą autostopowicza i udaliśmy się malowniczą drogą prowadzącą przez przełęcz Haas do miasteczka o tej samej nazwie. Po dotarciu pod najsłynniejsze nowozelandzkie lodowce zdecydowaliśmy się pójść na zorganizowaną wycieczkę, z którą – z rakami na butach - spacerowaliśmy do lodowcu Franz Josef. Przepiękny lód mieniący się wieloma kolorami oraz tunele i wąwozy lodowe były naprawdę warte zobaczenia. Dnia następnego obejrzeliśmy (nie wchodząc już na niego) jęzor lodowca Fox i udaliśmy się dalej na północ. Właśnie jesteśmy w Westport  i zmierzamy dalej na północ wzdłuż zachodniego wybrzeża. Następnie przepłyniemy z powrotem na wyspę północną i powoli udamy się do Auckland (oczywiście odwiedzając przy tym wiele pięknych miejsc).