Droga do Londynu wiedzie przez Malezję

25 maj 2010

Rok temu spotkaliśmy się z Magdą Konior, by porozmawiać z nią o jej pasji – podnoszeniu ciężarów, a konkretnie wyciskaniu sztangi leżąc, ale również o problemach polskiego sportu osób niepełnosprawnych. Poruszyliśmy także temat współpracy z firmą Hi-Tec, która jest jednym ze sponsorów bielskiej sportsmenki.

 

Na przełomie kwietnia i maja tego roku Magda Konior w Międzynarodowych Zawodach na Słowacji zajęła 2 miejsce, a wynik 77,5 kg stał się jej nowym rekordem życiowym, jednak 2 miejsce i rekord życiowy to nie jedyne profity występu na Słowacji. – To prawda, wynik z zawodów na Słowacji to mój nowy rekord życiowy. To drugie miejsce tym bardziej cieszy, że jest przepustką do Mistrzostw Świata, które odbędą się 22 lipca w Malezji. Będzie to dla mnie pierwszy start na imprezie tej rangi – opowiada sportsmanka. 

 Od naszej ostatniej rozmowy rekord życiowy został poprawiony o 10 kg, co chyba najlepiej potwierdza, że wybór właśnie tej dyscypliny był wyborem trafionym, tak samo jak współpraca z trenerem Mirochą, do którego Magda ma pełne zaufanie i wiarę w jego metody treningowe. – Mój trener, pan Stanisław Mirocha twierdzi, że te 10 kg więcej w ciągu ostatniego roku to duży progres, a dla mnie jest motywacja do dalszej pracy. Kolejna granica do pokonania to 80 kilogramów. Będę próbowała pokonać ten ciężar już na najbliższych zawodach czyli Mistrzostwach Polski rozgrywanych w katowickim Spodku w dniach 11-13 czerwca – zaprasza sztangistka.

Magda nie ukrywa, że jej wielkim celem jest udział w najbliższej Paraolimpiadzie, która odbędzie się w Londynie w roku 2012. Do tej życiowej imprezy pozostało jeszcze sporo czasu; przed nią także sporo startów, które pokażą, jaka sportowa droga została Magdzie do przebycia w podróży na Igrzyska.

Oprócz podnoszenia ciężarów wielkim hobby Magdy Konior jest teatr, a jako mieszkanka Bielska-Białej jest stałą bywalczynią Teatru Polskiego. – Kiedy mam trochę więcej wolnego czasu to staram się bywać na przedstawieniach Teatru Polskiego. Ostatnio byłam na sztuce „Proszę… zrób mi dziecko” i bardzo mi się sztuka podobała.– tłumaczy sportsmenka.

Życzymy Magdzie Konior połamania sztangi i wytrwałości w pokonywaniu kolejnych rekordów.